5 rzeczy o których lepiej nie rozmawiać z bezdzietną koleżanką

Istnieją tematy, których nie powinno się pierwszemu poruszać w rozmowie z bezdzietnymi osobami. W wyniku braku doświadczenia i poznawaniu rodzicielstwa tylko ze słodkich okładek, czy urokliwych sytuacji filmowych, można zrazić niektórymi tematami taką osobę nie tylko do dzieci, ale również do siebie.

 

5 rzeczy

 

5 rzeczy o których lepiej nie rozmawiać z bezdzietną koleżanką!

Jak dziś pamiętam sytuację, w której po kilku latach spotykam znajomą ze szkoły, która miała już swoją rodzinę – w tym malutką córkę. W tamtym czasie nawet przez myśl mi nie przechodziło, żeby planować dzieci. Najważniejszy był rozwój osobisty, zawodowy i jedyne co planowałam to wakacje w jakimś egzotycznym kraju w wypasionym hotelu. Nieświadoma tego jak będzie wyglądała ta rozmowa chętnie zgodziłam się na kawę i małe ciastko.

Koleżanka wyrwana z codziennej rutyny i stęskniona za rozmowami z kimś spoza rodziny nawet nie zauważyła, że przez tematy, które poruszała, nie byłam w stanie zjeść zamówionego ciastka.

Temat 1 – Kupki słodkiej dzidzi. Nikomu nie życzę słuchania opowiadań o kolorach tęczy znalezionych w pampersie. Nawet teraz będąc mamą poruszam ten temat jedynie z pediatrą i nie widzę w tym tematu do rozmów przy kawie.

Temat 2 – Poród. Z grzeczności może się zdarzyć, że ktoś o niego zapyta. Wówczas wtedy z grzeczności powinnyśmy zdradzić jedynie niezbędne minimum. Intymne sytuacje nie zainteresują raczej osoby, która nie planuje w najbliższym czasie zachodzić w ciążę.

Temat 3 – Karmienie piersią/butelką. Po jakie licho mówić o proporcjach mieszania mleka w proszku z wodą albo rozmrażaniu pokarmu odciągniętego laktatorem, osobie, która raczej nie będzie ubiegała się o stanowisko niani?

Temat 4 – Drogi wózek. Czasem nawet osoby, które mają dzieci nie będzie interesowała cena wózka dla dziecka znajomego. Nawet powiedziałabym, że to niegrzeczne przechwalać się wydatkiem 2- albo 3-krotności pensji przeciętnego pracownika.

Temat 5 – Ulewanie. Dla osoby, która nie ma dziecka jest ten temat równie obrzydliwy jak temat o niemowlęcych kupach.