Nie oświadczaj mi się w Paryżu! Historia pewnej miłości.

historiaWiecie jak zaczyna się idealna historia miłosna? Nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Idealną historię miłosną poznaje się po tym, jak się ona kończy, a nie zaczyna. Na początku wszystko jest zawsze pięknie, nawet jeśli nie przypomina scenariusza z Hollywood.

 

Krótka historia

Oboje mieszkali w wielkim mieście i nie mieli wspólnych znajomych. Przypadek chciał, że tego samego dnia, o tej samej porze znaleźli się w barze z fast-foodem. Spodobała mu się od pierwszego spojrzenia. Siedziała sama przy stoliku, filigranowa i z długimi blond włosami. Wiedział, że zaraz skończy jeść swojego hamburgera i już nigdy jej nie spotka. Odebrał swoje zamówienie, przysiadł się do niej  i jednocześnie przedstawił „Jestem Arek”. Zmieszana dziewczyna o mało nie wypluła zawartości tego co miała w ustach. Głośno przełknęła i odpowiedziała „A ja Basia”.

 

Potem wszystko toczyło się jak w znanych komediach romantycznych. Bez cienia wątpliwości, ta historia nadawałaby się na jeden z takich scenariuszów. Z miesiąca na miesiąc, z roku na rok, robili malutkie kroczki. Najpierw wspólne obiadki z rodzicami, zagraniczne wakacje sam na sam, wspólnie wynajęte mieszkanie i nadszedł moment oświadczyn.

 

Miał wszystko idealnie zaplanowane. Wspólny urlop mieli spędzić we Francji, bo jej marzyło się Lazurowe Wybrzeże. Wypoczywali intensywnie. Pod koniec zdecydowali się na dwudniowy city-break po Paryżu i wtedy rozpętał się huragan.

 

„Jak on mógł klęknąć przede mną i mi się oświadczyć pod wieżą Eiffela. Przecież to takie przewidywalne. Każdy tak robi. Po co ja się zgodziłam na tego city-break’a?”. Nie bała się wygłaszać swojego zdania nawet na FB. A on zdezorientowany posłuchał swoich najlepszych kumpli, którzy doradzali „Chłopie, gdyby Cię kochała.. to przyjęłaby ten pierścionek nawet w sklepie rybnym”. No właśnie, czy oby na pewno ona go kochała? Czy oby na pewno oboje zachowywali się wtedy jak dorośli ludzie, którzy chcą być ze sobą? Może z czasem dorasta się do takich „kroczków” i trzeba sobie dać na to czas. Mówi się, że przecież każdy zasługuje na drugą szansę. Ale czy ktoś wprowadza to w życie? Koniec końców, rozstali się.

 

Nawiasem mówiąc

Nie zrozumiałe jest dla mnie wybieranie takich miejsc na oświadczyny, w których jesteśmy pierwszy raz w życiu. Wtedy jest czas na poznawanie, zwiedzanie, smakowanie. Drodzy Panowie, wybierajcie miejsca, które kojarzą Wam się wspólnie tylko z drugą połówką, takie które są tylko wasze, wspólne, ulubione. Jeździcie co roku nad rzekę, tam jej się oświadcz. Co spacer siedzicie zawsze na tej samej ławce, zrób to tam. Najlepszym pomysłem są proste rozwiązania.