drugie dziecko

Wywiad z Anną Lewandowską – Kiedy drugie dziecko?


Anna Lewandowska po pierwszym porodzie bardzo szybko wróciła do udzielania się medialnie. Wszędzie było głośno o jej córce, którą Anna chwaliła się także w mediach społecznościowych. W jednym z ostatnich wywiadów (3 miesiące po porodzie) padło niezręczne pytanie: Kiedy drugie dziecko? Na co Anna Lewandowska odpowiedziała dość wymijająco.

 

drugie dziecko

 

Kiedy drugie dziecko?

To pytanie przyprawia niejedną młodą mamę o mroczki przed oczami. Młode mamy słyszą to pytanie dużo częściej niż bezdzietne kobiety słyszą „kiedy urodzisz dziecko?”. Skąd takie parcie ze strony otoczenia na tak prywatny i intymny temat?

Zdarza się, że tuż po ślubie wszyscy naciskają i w kółko pytają „No, to kiedy dziecko? Kiedy będę mieć wnuka/wnuczkę?”. Społeczeństwo zamyka młode małżeństwa w ramach młodych rodzin, mimo iż dzisiaj młodzi ludzie chcą się rozwijać i zbudować sobie dobrą przyszłość, aby później się tym nie martwić i nie żałować, że czegoś się nie przewidziało. Minęły bezpowrotnie czasy, kiedy kobiety siedziały w domu i rodziły dzieci. Dzisiaj odnoszą sukcesy zawodowe i coraz częściej zarabiają więcej niż mężczyźni. Dlaczego miałby z tego rezygnować tylko dlatego, że teściowa, teść, czy nawet właśni rodzice tak chcą? Młodym małżeństwom jest bardzo ciężko podjąć świadomą decyzję o pierwszym dziecku. Nie inaczej jest w przypadku kolejnego.

Pytanie o drugie dziecko najbardziej bezczelnie brzmi wypowiadane przez osobę, która nie posiada ich w ogóle. To tak samo, jak gdyby pouczała młodych rodziców, jak powinni wychowywać swoją córkę, czy syna. Absurdalne. Doświadczeni rodzice wiedzą, że każdy ma swoje metody wychowawcze, bo również w przypadku rodzeństwa będą sprawdzać się różne sposoby. Każde dziecko jest inne, każdy rodzic jest inny.

 

Moja znajoma już kawał czasu temu wzięła ślub. Ostatnio niepotrzebnie wdała się w dyskusje, zamiast uciąć krótko temat i bardzo się tym denerwuje po dziś dzień. Chodziło o pytanie z cyklu „Kiedy zdecydujecie się na dziecko?”, na które zaczęła się tłumaczyć, że „to jeszcze nie pora, bo mąż zmienia pracę, a mamy kredyt itd.”. Na to wytłumaczenie posypała się ogromna ilość zapewnień, że „dzieci są takie fajne, malutkie niemowlaki są takie słodkie…”. A na koniec moja koleżanka usłyszała „no, chyba nie jest z Tobą coś nie tak?”. O wspaniałych wartościach wynikających z posiadania dzieci nie trzeba mówić, bo jest to oczywiste, że warto mieć dzieci. Wścibskim radzę, by nie wtykali nosa w nieswoje sprawy i decyzję o szybkości powiększania rodziny zostawili małżeństwu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *