córeczka tatusia

Córeczka tatusia, synuś mamusi.


Często mówi się i słyszy „córeczka tatusia” i „synuś mamusi”. Niektórzy traktują to w żartobliwy sposób, a inni biorą to za życiową prawdę i biorą za usprawiedliwienie niektórych zachowań partnera. Rodzicielstwo jest takim samym obowiązkiem bez względu na płeć dziecka. Jednak nie dla wszystkich jest to tak jasne.

 

córeczka tatusia

 

Synuś mamusi. Córeczka tatusia.

Pewnego wieczoru rozpętała się pomiędzy moimi znajomymi burzliwa rozmowa, jak to jest z tymi córeczkami i synusiami.

Na imprezę urodzinową Kaśka mogła przyjść tylko na godzinę, ponieważ jej ex-mąż odwoził jej syna po dniu spędzonym razem i nikt inny nie mógł się nim zająć. Już i tak zrobił jej ogromną przysługę, bo zamiast o 18 odwiózł jej ich wspólne dziecko na 21. Wspaniałomyślny tatuś łaskawie poświęca swojemu synowi „jeden dzień” (9:00-18:00) w przeciągu 2 tygodni (a czasem w miesiącu). O te kilka godzin Kaśka i tak musiała się bardzo naprosić. Przed wyjściem z imprezy rzuciła tylko, że pewnie gdyby miała córkę to mąż bardziej by się nią interesował.  Roksana przytaknęła głową, bo choć nie ma jeszcze dzieci, to doskonale pamięta, że jej ojciec poświęcał jej więcej czasu, niż braciom. I dodała, że modli się by urodzić dziewczynkę, a nie chłopca. Ale zaraz oburzyła się Ewa, bo ona wiecznie siedzi sama z córką i w nieskończoność narzeka na jej wiecznie pracującego i zajętego męża. „Mam córkę, a mój mąż się zajmuje nią mniej niż ja. A przecież ja też pracuję i chciałabym mieć czas dla siebie, czy na chwilę odpoczynku”. Tylko kilka z tego kobiecego kręgu przyznało, że są szczęśliwe i w równym stopniu zajmują się swoimi dziećmi z partnerem.

 

Synuś tatusia – Córeczka mamusi.

Niestety, wbrew słowom „córeczka tatusia / synuś mamusi” rzeczywistość różnie się przedstawia. Osobiście znam jeszcze faceta, który bardzo kocha swojego syna, poświęca mu cały swój czas. Kiedyś ze smutkiem w oczach przyznał, że chciałby by jego żona też brała większy udział w wychowaniu syna. Nie ma więc żadnej reguły, że to kobieta (czy mężczyzna) poświęca swoim dzieciom więcej uwagi. To w jaki sposób zajmujemy się swoimi dziećmi często „wynosimy” z domu rodzinnego. I czasem nie wystarczy nawet wykrzyczenie partnerowi w twarz, żeby zaczął/zaczęła zajmować się synem/córką w takim samym stopniu. Dobrego rodzicielstwa (na szczęście) możemy się nauczyć, trzeba tylko chcieć. Istnieje na ten temat gama ciekawych książek.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *